Kibohomole
Do rzeczy.
Trochę się ostatnio mówi i pisze o kibolach. Krew się polała, trup jest. Znaleźli się nawet tacy, którzy zauważyli w kibolowaniu przejaw patriotyzmu i sprzeciwu wobec władzy.
Tymczasem możliwe, że sprawa ma się zgoła inaczej.
Natchnienia dostarczył mi obejrzany niedawno film.
Otóż ci kibile, to może być banda ..ałów. Na dodatek tchórzliwych, bojących się przyznać do swoich preferencji. A namiętność jaka w nich drzemie rozrywa więcej niż chciałby jeden z publikujących tutaj specjalistów od zwieraczy. Serca rozrywa, głowy rozłupuje!
Kibole to nieszczęśliwi chłopcy gotowi umrzeć byleby tylko chwilkę potarzać się po glebie w objęciach innego faceta.
I to jest prawdziwa miłość i namiętność! Wy heterosekualne cioty!
A niektórzy to się nawet, w celach prezentacji wdzięków (a dbają o siebie i ćwiczą), rozbiorą...
Cóż, za mundurem panny sznurem.
;)

Wszystkich obraża i jeszcze brzydko się wyraża.
;)